sobota, 31 stycznia 2015

#2. POSTANOWIENIA NA NOWY ROK



źródło: KLIK


Cześć wszystkim.
Nowy rok trwa w najlepsze, pierwszy miesiąc już niemal za nami a ja jak zawsze spóźniona! I tym oto sposobem, w ten piękny, zimowy dzień pragnę podzielić się z Wami moimi postanowieniami na 2015 rok!
Pomijam oczywiście zamiar stracenia 343249238523 kilogramów i posiadania figury „tap modl”, bo to, wiadomo, mówi samo przez się! Jak co rok, zresztą.
A więc, najsamnajpierw – w łapki trafił mi przecudowny blog prowadzony przez psychologa, panią Edytę Zając. Bezczelnie pozwolę sobie przytoczyć tutaj link do postu odnoście postanowień:
Naprawdę – polecam każdemu!
A wracając do mojego bloga i życia, oto postanowienia, które postaram się wypełnić:

1.             Każdej pory roku odwiedź nowe miejsce w kraju, w którym mieszkasz.
Na celowniku: Wrocław, Poznań, morze i Dolina Chochołowa na kwiecień.

3.  Zastanów się nad (przynajmniej) jedną rzeczą, której chcesz się nauczyć i zrealizuj to w Nowym Roku (np. nauka nowego języka, jazda na łyżwach, rolkach, nartach, zajęcia z gliny, obsługa programu graficznego, warsztaty fotograficzne, nauka gry na perkusji - niekoniecznie "przydatne" życiowo, ale po prostu sprawiające frajdę w życiu).
Mam kilka pomysłów, tfu, mam miliard pomysłów na zrealizowanie tego postanowienia, począwszy od kursu wizażu, poprzez szkolenie fotograficzne, na nauce języka japońskiego skończywszy. Co z tego wyniknie? Zobaczymy.

4.  Zrób spis filmów, które chcesz obejrzeć w 2015 roku i organizuj sobie seanse regularnie.
Lista „robi się” na bieżąco” – mam nadzieję, iż niebawem ją opublikuję.

5. Wyzwanie 30 dniowe: codzienna nauka dostrzegania pozytywów nawet wtedy kiedy o nie trudno.
To wyzwanie również robi się samo – dzięki słoikowi szczęścia. Po więcej szczegółów zapraszam tutaj KLIK – wbrew pozorom, to nie jest takie proste!


7.  Pozbądź się niepotrzebnych rzeczy - maksymalnej ilości.
Zaczęłam wczoraj, sprzątając w biżuterii i kosmetykach i płacząc łzami wielkimi jak grochy, gdy ukochane, nienadające się do użytku przedmioty lądowały w koszu. No cóż, sentymentalny ze mnie człowiek.

8. Zrób sobie listę książek do przeczytania i zapełnić nimi czas wolny
Tu również - „robi się”. A wszystko za sprawą tegoż wydarzenia: KLIK. Nie ograniczam się co do tematyki – teraz na przykład czytam poradnik o zdrowym żywieniu, cztery kolejne tomy, to książki psychologiczne.

9. Zrób album Rok 2015 - wywołaj zdjęcia, które zazwyczaj zostają tylko na komputerze.
Album jest. A zdjęć w folderze DO WYWOŁANIA – przybywa. Jeszcze trochę i nigdy nie będzie mnie stać, więc to dobry moment…

15. Stwórz profesjonalnego bloga.
Przemilczmy!

21. Raz w miesiącu wypróbuj nowy lokal w okolicy.
Takiż jest zamysł. Sphinx i Mexican zaliczone! Muszę jeszcze wyciągnąć Swojego na sushi.

23. Zrób coś własnoręcznie.
Kocham decoupage, więc myślę, że się uda, choć jestem leniwą bułą.

28. Bądź bardziej aktywny fizycznie, ale nie dręcz się ruchem, baw się!
Od jutra moja karta multisportu będzie aktywna! W planach siłownia, zumba, joga, basen! Poza tym, pokochaliśmy łyżwy, a gdy zrobi się zielono, wyciągam rolki! A co, kilogramy same się nie zgubią!

30. Zdecyduj się na jeden dzień w tygodniu bez komputera i bez interenetu.
Tu będzie ciężko. Postaram się, choć nie jestem w stanie niczego obiecać, tym bardziej, że nawet rozkład MPK sprawdzam przez internet (do najbliższego przystanku mam 15 minut drogi, niby środek Krakowa, a takie zadupie!).

35. Wszelkie zachcianki zapisuj na specjalnej liście i daj sobie dłuższy czas na dokonanie decyzji odnośnie ewentualnego zakupu.
O tak. Zdecydowanie. Kilka takich zachcianek mam już nawet zapisanych. Oczywiście nie przeszkadza mi to w rozpływaniu się nad chciejstwami w sklepie.

41. Przeczytaj 15 rozwojowych książek.
Adekwatnie do postanowienia 8.


44. Gotuj w domu.
Gotuję. A właściwie uczę się – tak w ogóle, na styczeń moim postanowieniem było przygotować kurczaka na pięć różnych sposobów. I cóż –  zrobione, choć nie wszystkie eksperymenty były udane.

46. Zacznij mówić TAK przytrafiającym się spontanicznie okazjom.
Oooo, tak!

49. Wyprowadź się za granicę.
Nie wiem, czy uda się w 2015 roku, lecz wielce prawdopodobne, że na początku 2016 – tak.

50. Blogujesz? Rób to lepiej.
Ha ha ha, przekształcam trochę na: ZACZNIJ PISAĆ REGULARNIE, LENIWA BUŁO!

Oto i moje ogólne postanowienia na rok 2015.


źródło do zdjęć użytych do kolażu: KLIK

A co poza tym? Wymyśliłam postanowienia miesięczne! Wierzę, iż dzięki ograniczonemu czasowi uda mi się je zrealizować.
A więc, luty.

TYDZIEŃ PIERWSZY: zero kakao (ostatnio piję go nagminnie).
TYDZIEŃ DRUGI: bez kawy!
TYDZIEŃ TRZECI: bez przetworzonych słodyczy – żadnych batonów, czekolad, co najwyżej coś słodkiego upichconego w kuchni.
TYDZIEŃ CZWARTY: skończyć czytać wybrane na ten miesiąc książki.
Poza tym, w lutym, chciałabym w końcu mieć za sobą pierwszą sesję zdjęciową, do projektu, który prowadzę z przyjaciółką.


I tak oto wygląda mój zarys planów na rok 2015. Poza tymi ogólnymi, co miesiąc będę publikować kolejne postanowienia na każdy nowy miesiąc. Wpakowałam się w kilka projektów (52. książki w rok, słoik szczęścia), jednak mam nadzieję, iż ich realizacja sprawi, że będę dużo szczęśliwszym człowiekiem. Bo o to przecież chodzi, prawda?
Oczywiście mam również mniejsze plany, dotyczące na przykład bloga – jakie posty, jaka tematyka, jednak to już wyjdzie w praniu, nie chcę sobie niczego narzucać ani się zmuszać do pisania, bo to nigdy nie wychodzi na dobre.
Pozdrawiam cieplutko!
Paula.



a na koniec - spora dawka słodyczy w postaci mojej Kory ♥

wtorek, 13 stycznia 2015

#1. WSTĘPNIAK



Dochodzi piąta nad ranem, a ja spać nie mogę. Przewracając się z boku na bok, i na zmianę smyrając Kota numer jeden, kota numer dwa i kota numer trzy powoli układałam sobie w głowie ten wpis, choć oczywiście to, co sobie wymyśliłam nijak ma się z tym, co teraz tu tworzę.
Bloga założyłam już jakiś czas temu, ale… No właśnie, tak, to jest to ALE - doskonale znane wszystkim tym, którzy szukają wymówek. Wciąż. Dokładnie.
W każdym bądź razie, było, minęło, czas zakasać rękawy i do roboty.
Blog będzie tematyki wszelakiej, co mi ślina na język przyniesie, jednak aby łatwo można się było po nim poruszać każdy post odpowiednio oznakuję. Niestety, mistrzynią blogspota nie jestem, lecz w niedalekiej przyszłości planuję wprowadzić kategorie, ot, takie udogodnienie. Myślę, że największą część postów poświęcę swoim przemyśleniom, spojrzeniu na świat, spostrzeżeniom. Ale wiecie jak to jest, plany – planami, różnie to z nimi bywa.
Na wstępie zaznaczę, iż jest to MÓJ blog, czyli piszę na nim o czym chcę (czy to o papierze toaletowym, swoich kotach czy nowych skarpetkach). Nie toleruję komentarzy wulgarnych czy najzwyklejszego hejtu – by żyło nam się lepiej wyznaję jedną prostą zasadę – póki komuś nie szkodzisz, wolność Tomku w swoim domku, więc jeśli będziesz miał ochotę skrytykować mnie tylko dlatego, że piszę rozprawkę o herbacie, daruj sobie, bo i tak nieszczególnie się tym przejmę – komentarz po prostu się nie pojawi, gdyż nie mam czasu ani ochoty walczyć z wiatrakami. Acz muszę zaznaczyć, że konstruktywną krytykę – uwielbiam!
To tak w skrócie.
Reszta wyjdzie w praniu.
Pozdrawiam,

Paula.