sobota, 26 września 2015

#9. PIĘĆ MOICH SPOSOBÓW NA JESIENNĄ CHANDRĘ.



Choć ostatnie dni rozpieszczały nas niemiłosiernie, jeśli chodzi o pogodę, tak dziś możemy już oficjalnie powiedzieć, że nadeszła jesień: wrzesień bezlitośnie wyssał ostatnie letnie soki lata z ziemi. Co więc możemy zrobić, by nie złapały nas typowe dla tego okresu melancholia, nijakość i poczucie beznadziei?
Dziś chciałam podzielić się z Wami moimi sprawdzonymi sposobami na jesienną chandrę. Będzie optymistycznie i kolorowo, na przekór pogodzie za oknem! Serdecznie zapraszam.


 1). Muzyka to najwspanialsza „rzecz” wymyślona przez człowieka. Nie wiem, czy Wy też tak macie, ale u mnie nadaje wszystkiemu sensu. W zależności od jej rodzaju wywołuje u mnie różne emocje: od radości, poczucia szczęścia i potrzeby wyszalenia się aż po zadumę, smutek i melancholię właśnie. Jednak, żadne z tych odczuć nie jest w mym przypadku pejoratywne – wszystkie w jakiś magiczny sposób wpływają na mnie pozytywnie. Naprawdę, kiedy czujecie, że łapiecie doła, załóżcie słuchawki i odpalcie ulubioną playlistę – byleby nie jakieś smutasy i mętne brzmienia. Osobiście polecam coś tego pokroju: [klik]. I jak, od razu chce się żyć, prawda?




2). Jesień sprzyja temu, by zająć się sobą. Dni stają się krótsze, więcej czasu spędzamy w domu, dlatego to wręcz idealny moment, by zwiększyć nasz egoizm i skupić się na sobie! Co polecam w szczególności? Po całym dniu w pracy, gdy wracamy zmęczeni i przemarznięci nic nie sprawdzi się lepiej, niż gorąca kąpiel z pianą, ulubionym olejkiem i pachnącymi kosmetykami: malinowym żelem pod prysznic, owocowym szamponem czy czekoladowym balsamem… Mniam!



3). Nie chce ci się nic? To postaraj się jeszcze bardziej. Wyzwanie „do wakacji na pewno schudnę!” czas zacząć! Jesień to ten czas, w którym warto wziąć się za siebie i dać sobie porządny wycisk. Ćwiczenia sprawiają, że stajesz się szczęśliwszy (wytwarzasz endorfiny!), jest to więc wspaniały sposób na walkę z jesienną chandrą. A przy okazji poprawisz swoją sylwetkę, wydolność no i kondycję. Na siłownię, marsz!

4). Uważam, że nie ma nic lepszego, niż obecność drugiej, kochającej nas ponad wszystko istoty. Nie ważne, czy to Wasza druga połówka czy wyjadający wszystko z garnków kot (przykład autentyczny, zapraszam na koniec posta). Jeśli przebywamy z kimś, kto nas kocha, akceptuje i tęskni, gdy jesteśmy nieobecni – spędzajmy z nim jak najwięcej czasu! To zupełnie jak ładowanie bateryjek poprzez przytulanie i samo obcowanie ze sobą. Serio. Nawet nie wyobrażacie sobie, jak przyjemnie mi się teraz pisze, mimo, że pomiędzy mną, a laptopem leżą cztery mruczące koty!
.
5). Jeśli nie lubimy skupiać się na sobie (patrz: punkt 2), możemy postarać się pomóc komuś innemu. Wolontariuszy w Fundacjach, schroniskach czy Domach Dziecka nigdy nie jest wystarczająco dużo. Już sama nasza obecność może sprawić cuda: będziemy mieli poczucie, że robimy coś dobrego oraz pomożemy innej, niewinnej istocie. W końcu nie tylko my możemy gorzej znosić jesienną szarość i burość. Pomóżmy sobie, stając się równocześnie promyczkiem słońca dla kogoś. Dzięki temu zdobędziemy nowe doświadczenia, znajomości i będziemy mieli poczucie spełnionego obowiązku. A ponadto sprawimy komuś ogrom radości. Wyjdźmy na przeciw jesiennej chandrze i zmieńmy czyjeś życie na lepsze!





Mój idealny, jesienny wieczór?

Po pracy idę na siłownię, gdzie dwadzieścia minut spędzam na bieżni bądź orbitreku, a przez pozostały czas morduję się treningiem obwodowym. Wracam do domu, zjadam pyszny, rozgrzewający posiłek i wskakuję do ciepłej, pełnej pachnącej wody wanny. Po kąpieli w ukochanym, różowym szlafroku w chmurki zasiadam głęboko w fotelu z ulubioną książką, kotami na kolanach i ciepłym kakao w ręku i odpływam. Ewentualnie, przysiadam się do komputera i strzelam head shoty terrorystom.;) A w drodze do pracy, w trakcie porządków – muzyka! Obowiązkowo!


A jakie są wasze sposoby na walkę z jesienną chandrą?

PS: Przedstawiam backstage dzisiejszych fotografii. Na poprawę humoru w ten chłodny, szary dzień! Uśmiech proszę! 













 jestem fajna!



fot. bez logo: wehearit / pinterest / stylowi.

środa, 23 września 2015

#8.HELLO, AUTUMN!






Hello, autumn!






Dziś pierwszy dzień kalendarzowej jesieni. Choć poranki są chłodne, za dnia pogoda sprawia, że wciąż ciężko pożegnać się z latem. Słońce nadal świeci, lecz już nie tak mocno, upalnie, na niebie pojawia się coraz więcej szarych chmur. Uwielbiam ten proces – proces zmian. To ciepło, takie pomarańczowe, pachnące herbatą z cytryną, kąpielą z pianą, z grubymi skarpetami i ukochaną książką, którą czytamy w fotelu, otuleni grubym kocem. Podkoszulki i krótkie spodenki ustępują miejsca swetrom, kardiganom, klapki i sandały biorą urlop, w zamian wyjmujemy cieplejsze obuwie: kozaki, botki.
Znika zieleń, błękit i uczucie wszechobecnej beztroski. Pojawia się butelkowa zieleń, marsala, musztarda. To ten czas, kiedy brak nastroju możemy usprawiedliwić chandrą. Bo, przecież jesień.

Choć wielu osobom ten czas kojarzy się raczej negatywnie – zimno, mokro, szaro i buro, ja uważam, że ta pora roku jest niesamowita. W ciepłym, jesiennym słońcu zdjęcia wychodzą potulne, sympatyczne. Góry mienią się pięknymi barwami: złotem, czerwienią, brązem i żółcią. Zakładam ukochane rękawiczki, czapkę i szalik. Mam więcej czasu dla siebie, bo szybciej robi się ciemno. Równocześnie zaczynam maksymalnie wykorzystywać dzień.
Jesień to również czas zadumy, refleksji. Sprzyja wspomnieniom, napawa nas lekkim, melancholijnym nastrojem, niezrozumianą tęsknotą – niemal wszystko mówi nam, że oto przemija czas.

Lato, które minęło, było dla mnie jednym z najbardziej zakręconych i pozytywnych. Być może zabrzmi to nieprawdopodobnie, ale znalazłam pracę w zawodzie. Na początku były to bezpłatne praktyki, później płatny staż a od zeszłego poniedziałku normalnie płatna praca. Spełniam się jako dziennikarz-pisarz-felietonista-jak-zwał-tak-zwał. Może tematycznie nie jest to coś, co mnie  jakoś szczególnie kręci, ale sam fakt, że zarabiam na siebie pisząc, tworząc, napawa mnie szczęściem i sprawia, że po części czuję się spełniona. Do tego zespół, z którym pracuję, jest niesamowity! Jestem szczęśliwa.


Dostałam się na studia. Na filologię angielską. Zrezygnowałam, gdyż prawdopodobieństwo, że je skończę (licencjat) jest raczej niewielkie. Zrekrutowałam się za to na magisterkę. Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Już teraz widzę, jak ten rok przerwy mnie rozleniwił, dlatego będzie trzeba wziąć się w garść.
Przez wypadki losowe z wyjazdu do Chorwacji musieliśmy zrezygnować. Nie chcę się zbytnio rozpisywać, po prostu, jedna z najbliższych mi osób miała w tym czasie bardzo poważną operację. Nie mogłam inaczej. I nie żałuję. Wakacje nie uciekną.
W końcu ruszyłam wraz z przyjaciółką z portalem informacyjnym dotyczącym dzielnicy, w której się obie wychowałyśmy. Poza tym, założyłyśmy również naszą stronę z fotografiami. Mam nadzieję, iż wszystko nareszcie ruszy.
Plany życiowe znowu zmienione, choć teraz tak naprawdę wszystko zależy od bzdurnych instytucji. Ja jedynie mogę się postarać i liczyć na szczęście. Ot, co.

Zbieram kasztany. Obserwuję zmiany. Idę codziennie przez planty w słuchawkach na uszach i się uśmiecham. Jesień. Piękno dociera zewsząd. Zmiany. Ciągłe zmiany. Na lepsze.



Pozdrawiam Was cieplutko. Liczę na to, że tym razem zacznę pojawiać się tu częściej. Jest to jedno z moich jesiennych postanowień. Ale o tym kiedy indziej.

fotografie: weheartit / stylowi / tumblr / pinterest