Nie ma lepszego miejsca na reset niż Tatry. Kiedy w październiku zeszłego roku miałam już wszystkiego serdecznie dość i byłam bardzo, bardzo przebodźcowana, nie pozostało mi nic innego, jak wybrać urlop, spakować plecak i ruszyć na podbój Podhala. Częściowo, po raz pierwszy, także solo. To miał być czas na podładowanie baterii i stuprocentowy selfcare. 😊 Będzie też parę polecajek jedzeniowych oraz noclegowych. Ruszyliśmy z Krakowa z samego rana i o 8 zameldowaliśmy się na parkingu na Palenicy Białczańskiej, gdzie w trójkę – tj. ja, P. oraz nasz kumpel Kingu, ruszyliśmy czerwonym szlakiem do Wodogrzmotów Mickiewicza, by przy nich odbić na szlak zielony, dobrze znaną nam trasą w kierunku Pięciu Stawów Polskich (o których dwukrotnie pisałam już TU i TU ). Pogoda była wspaniała – raz słońce, raz chmury, na niebie odbywał się prawdziwy spektakl. Sama wędrówka minęła spokojnie, leniwie i bez większych problemów, jedynie na górze nas mocno wywiało i było chłodno. Widoki jednak, jak zwyk...
Hola.
Za nami kolejny rok. Rok, który jak poprzedni, mimo, iż zapowiadał
się całkiem nieźle, pod koniec dał konkretnie w kość, dlatego i tym razem w
swoim osobistym podsumowaniu postanowiłam skupiać się głównie na pozytywach –
na tym, co mi ten rok dał, czego nauczył.
No to zaczynajmy!
Drogi 2019, przede wszystkim dziękuję Ci za wszystkie górskie
wędrówki, których mogłam doświadczyć – począwszy od zimowego, Morskiego Oka, nad
które wybrałam się sama, poprzez niemal tragiczny wypad z Juśką – kiedy to po raz
pierwszy dotarłam do wymarzonej Gąsienicowej i warun był pierwsza klasa, ale
byłam tak padnięta, że zrobiłam tylko jedno zdjęcie telefonem. Za wakacyjne
wyjście do Doliny Pięciu Stawów, tym razem bez umierania (jeśli ktoś nie wie o
co chodzi, zapraszam tutaj), wycieczkę do Ojcowa, pierwszą wizytę (i na pewno
nie ostatnią) w Bieszczadach, w których zakochałam się niesamowicie (tu i tu),
za kolejną samotną wędrówkę – tym razem do Gąsienicowej z Kuźnic – i choć nie udało
mi się zobaczyć tej magicznej, różowej wierzbówki to przekwitnięta też robiła
klimat, za wypad na Rusinową i Gęsią, który, choć pogoda była wspaniała, zapadł
nam w pamięć na długo, bo tego dnia wszystko szło nie tak, jak trzeba aż
mieliśmy stłuczkę na Zakopiance, a także za Morskie Oko po raz drugi – tym razem
z siostrą, w mrocznej, jesiennej atmosferze. W poprzednim roku wymarzyłam
sobie, że zrobię ponad 100 km w górach – i udało mi się. Z Ojcowem, w tym roku
pokonałam 106,5 km (bez Ojcowa 6 km mniej) oraz niecałe 5200 m w pionie!
W 2020 marzę o tym, by wrócić w Bieszczady choć raz oraz odwiedzić
Tatry Słowackie. Trzymajcie za mnie kciuki!
Drogi 2019, dziękuję Ci również za piękne, wzruszające i
pouczające książki, które udało mi się przeczytać. Choć wciąż nie wykonałam
wyzwania – 1 książka na tydzień, przeczytałam ich całkiem sporo – przypomniałam
sobie całą sagę Wiedźmina, poszerzyłam swoją biblioteczkę górskich tytułów
(polecam przede wszystkim Czapkinsa, Nanga Parbat, Bielecki – spod zamarzniętych
powiek, Anatomię góry, Rozmowę z górą i Kukuczkę), przeczytałam nowe książki
Jojo Moyes – Srebrną Zatokę oraz Kolor pawich piór, które początkowo ciągnęły mi się okrutnie, by finalnie
zapaść w serce na dłużej, poznałam fascynującą i ciekawą serię Kwiat Paproci,
której nie przeczytałam tylko 0,5 tomu, ale to głównie dlatego, że przykro mi
ją zakończyć. Ale naprawdę – polecam – seria składa się z 5 tomów, zaczynamy od
Szeptuchy, później Noc Kupały, Żerca, Przesilenie a na końcu sięgamy po Jagę,
która opowiada o wydarzeniach sprzed pierwszego tomu. Zarówno pomysł na całą
historię (mamy XXI, a Polska wciąż jest pogańska), jak i bohaterowie – wszystko
napisane bardzo fajnie, ciekawie, oryginalnie.
Drogi 2019, dziękuję Ci za ciekawe i wciągające filmy oraz
seriale. Przede wszystkim za kontynuacje prawdziwych hitów: Jak wytresować
smoka 3, Ralpha Demolkę w internecie, filmową wersję Króla Lwa i Frozen 2, a
także, równie ciekawy Kogiel Mogiel 3. Nie dziękuję Ci za Planetę Singli 3,
która w moim odczuciu była totalnie beznadziejna. Z innych filmów, w
szczególności polecam przepięknie zrobione O, yeti! oraz wzruszającą bajkę
dostępną na Netflixie – Klaus, po którą nie sięgnęłabym nigdy, gdyby nie kolega.
No i, moje największe odkrycie – The Greatest Showman – nie wiem, jak mogłam
przegapić ten film wcześniej! Moje życie bez niego nie było takie samo!
Z seriali dziękuję oczywiście za Wiedźmina, a poza tym Atypowego 3,
trzy sezony Domu z Papieru (4 nie oglądałam jeszcze), Sex education, Orange is
a new black 1 i 2 oraz wspaniałego Lucyfera, dla którego zdradziliśmy Marvela
(obejrzeliśmy Jessice Jones 1 i 2, Luke’a Cage’a 1 i 2, Defendersów i oba
sezony Daredvila). Ach, no i mój faworyt nad faworytami – Biedronkę i Czarnego
Kota – wszystkie trzy sezony (trzeci oglądałam na you tubie J) – niby głupia bajka, niektóre akcje ma naprawdę dziwaczne i
dziecinne, ale wciąga no i fajnie było wyczekiwać każdego odcinka.
Drogi 2019, dziękuję Ci, że miałam okazję udać się do teatru, w
którym uśmiałam się co nie miara – jeśli szukacie naprawdę zabawnej, choć i
wyuzdanej komedii, to szczerze polecam Miód albo jak chciałam się bzykać z
Tomaszem Schimscheinerem. Ubaw po pachy gwarantowany, o ile ktoś nie jest świętoszkiem
:)
Drogi 2019, dziękuję Ci za wspaniałą muzykę z wcześniej
wspomnianego The Greatest Showman, którą słucham nałogowo odkąd tylko go
obejrzałam. Poza tym, na tapecie jest wciąż All time low – Good Times, a także
piękną piosenkę Battle scars w wykonaniu Paradise Fears i trochę creepy Cold
Blood w wykonaniu Dave Not Dave.
Drogi 2019, dziękuję Ci za możliwość odwiedzenia pięknej Majorki,
przespacerowanie się po jej górach i plażach. Urlop w tym roku udał nam się zdecydowanie!
Drogi 2019, dziękuję Ci za wyjazd do Tropia z moją przyjaciółką,
podczas którego zajadaliśmy się lodami z Orawianki oraz podziwialiśmy całą
tęczę a także wypad na bardzo owocne grzybobranie, nie dziękuję za to za nieudaną wycieczkę do Energylandii – 31 stopni w
takim tłumie to jednak nic przyjemnego.
Drogi 2019, dziękuję Ci również za to, że wraz z siostrą i jej
koleżanką udało nam się uratować kocie istnienie – cudowną Fufu, która mimo
białaczki znalazła najwspanialszy dom na świecie.
Drogi 2019, dziękuję Ci za skończony remont sypialni :)
Drogi 2019, nie dziękuję Ci za to, że wpadłam na iście kretyński
pomysł i ścięłam włosy. Drastycznie.:D ale dziękuję za to, że więcej nie
przytyłam!
Drogi 2019, dziękuję Ci za super pracę, którą znalazłam na kilka
miesięcy, za ludzi, których w niej poznałam, za atmosferę, której doświadczyłam
i projekty, w których miałam szansę brać udział. Dziękuję również za zlecenia
na teksty.
Drogi 2020. Tym razem również proszę – bądź lepszy, bogatszy w doświadczenia
– te dobre. Bądź pełen gór i podróży, dobrej kawy, wzruszających filmów i
wciągających książek. Bądź bogaty w przygody, o których wspominać będę latami
oraz w natchnienie, bym mogła pisać i tworzyć bez przeszkód. Daj siłę mnie oraz
moim najbliższym.
Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję ślicznie za pozostawienie po sobie śladu.:)